O mnie
Piotr Olejnik – trener, który sam znał „od poniedziałku”
Nie jestem trenerem z Instagrama, który nigdy nie miał gorszego dnia. Sam przeszedłem drogę, którą możesz mieć przed sobą.
Jak to się zaczęło
Wszystko zaczęło się od mojego starszego kuzyna. To on zabrał mnie pierwszy raz na pracowniczą siłownię. Chodziliśmy razem, trening za treningiem – i to dzięki niemu złapałem bakcyla. Do dziś wiem, ile znaczy mieć obok kogoś, z kim się zaczyna. Dlatego tak lubię, gdy ktoś przychodzi na trening we dwoje.
Potem zakochałem się w sporcie na dobre. Trenowałem CrossFit, często kilka razy dziennie, i Muay Thai.
Prawie 10 lat przerwy
Potem zszedłem z tej drogi. Przez kilka lat goniłem biznes, który obiecywał wolność, a zabierał czas i zdrowie. Wracałem do treningów kilka razy i za każdym razem kończyło się na słomianym zapale. Znam ten schemat od środka.
Pamiętam moment, w którym coś we mnie pękło: zabawa z dziećmi na podwórku kończyła się szybciej przez moją zadyszkę niż przez ich zmęczenie. Wtedy wróciłem inaczej – z pokorą, z planem i bez pośpiechu.
Tym razem zostałem.
Dlaczego rozumiem Twój dzień
Razem z żoną wychowuję czwórkę dzieci. Wiem, jak wygląda dzień, w którym wszyscy czegoś od Ciebie chcą, a na siebie zostaje 15 minut przed snem. Dlatego układam treningi, które da się zrobić w prawdziwym życiu – z planem awaryjnym na gorsze tygodnie.
Kogo trenuję
Kobiety i mężczyzn po 30-tce – takich, którzy wracają po przerwie, i takich, którzy zaczynają od zera. Osoby, które siedzą cały dzień przy biurku albo w aucie, rodziców bez czasu i tych, którzy po 50-tce chcą zadbać o siłę, równowagę i samodzielność na lata. Łączy ich jedno: sami zdecydowali, że chcą coś zmienić.
W co wierzę
- Siła ma się przydać w życiu – przy dzieciach, zakupach, w ogrodzie, na rowerze. Nie tylko w lustrze.
- Regularność wygrywa z perfekcją. Lepszy 10-minutowy trening w gorszym tygodniu niż żaden.
- Kettlebell to mój ulubiony sprzęt, ale nie jedyny. Korzystam z tego, co najlepiej buduje siłę i sprawność – bez maszyn do izolowania jednego mięśnia.
- Wolę pokazać swoje błędy, niż udawać nieomylnego. Nawet przy jedzeniu – lubię burgery i nie będę udawał, że jest inaczej. Nie jestem dietetykiem i nie daję diet.
Każdego ranka zadaję sobie jedno pytanie: jak chcę funkcjonować, kiedy będę mieć 60, 70 i 80 lat?
Ja chcę wtedy nosić wnuki na barana, chodzić po górach i sam dźwigać swoje zakupy. A Ty?
Na Instagramie @pietras.trenuje zobaczysz, jak trenuję na co dzień.
Zaczynamy od jednej rozmowy
Zostaw numer – oddzwonię w ciągu 24 godzin, porozmawiamy 10 minut i ustalimy termin treningu wprowadzającego.